Moji drodzy. Dziękuje wam, że razem dotrwaliśmy do końca księgi pierwszej pt. Nauka Latania. Zrobimy małe podsumowanie.
Wejścia - 2711
Komentarze - 89
Posty (łącznie z LBA) - 43
Rozdziały-32
LBA - 5
Dziękuje wam za to kochani.
piątek, 31 lipca 2015
Dodatek: List Willa
Droga Ever
Nie wiem jak zacząć ten list. Do zobaczenia, to za mało, bo już się nie zobaczymy. Błagam spróbuj mi wybaczyć, to co zrobię. Widziałaś zachowanie Eleny, gdy o mnie mówiłaś? Pewnie tak. Elena wiedziała co planuje i po prostu nie mogła ci powiedzieć, chodzi chciała. Nie zrozum mnie źle Ever. Już od jutra Vivien zajmuje moje stanowisko twojego anioł stróża. Zapomnij o wszystkim co zobaczyłaś, gdy byłem na ziemi. Zapomnij o mnie. Dla ciebie nigdy nie istniałem. Żegnaj moja miła.
Will
Epilog Lśnij blaskiem gwiazd.
Każda decyzja przynosi konsekwencje.
Przynosi zmiany i nową przyszłość.
Twoje odejście, to moja zmiana.
Coś się skończyło i coś zaczęło.
Coś nachodzi, coś odchodzi.
Zło się budzi
I nie odpuści.
Dopóki nie wygra.
Koniec księgi pierwszej pt. "Nauka Latania".
czwartek, 30 lipca 2015
Rozdział 30 List
Ever
- Ever. Dla mnie, to też trudne, ale chce wrócić.- Rozumiem. Obiecaj mi, że nie zapomnę tego wieczoru.
- Nie zapomnisz. Na pewno. To jest nasz dzień. Gdy jutro wstaniesz mnie nie będzie. Kocham cię. Pamiętaj o tym.
Podszedł do nas Luck. Luck jest w tej samej klasie co ja. Nauczyciele go nie lubią. Jest on niegrzecznym chłopakiem, ale zdziwiło mnie gdy spytał, czy zatańczymy. Pod koniec szepnął.
- Ev. Uważaj na niego. On odejdzie.
- Wiem.
Nawet nie zauważyłam, gdy zakończył się bal. Przebrałam się i po raz ostatni zasnęłam przy Willu. Wdychałam jego zapach.
Will
Nastał ranek. Wstałem wziąłem kartkę i napisałem list do Ever.
Ucałowałem ją w głowę, podeszłem do okna, uwolniłem skrzydła i odleciałem do domu.
Ever
Wstałam i przeczytałam list od Willa. Miałam w oczach łzy i zaczęłam się łamać.
Robert
Widzisz siostro. Ja zawsze dostaje to czego chce. Do zobaczenia Everly.
środa, 29 lipca 2015
Rozdział 29 Bal
Ever
Byłam wystraszona, a co jeśli i dziś coś poszłoby nie tak. Jeśli Will zmieni zdanie. Jutro go już nie będzie. Zostanę prawie sama. Na szczęście był jeszcze Rick.
- Ever. To ty?
- Tak. A co myślałeś?
- Ja... Eeee... Nic takiego. Lepiej już się zbierajmy.
Kiedy dojechaliśmy pod sale balową nie mogłam się doczekać, aż wejdziemy. Wyszłam z auta, a w tej chwili podbiegł do nas Rick.
- Ever. Możemy pogadać?
- Jasne.
Usiedliśmy na ławce. Mina Ricka nie zdradzała niczego.
- Ever. Dostałem się do mojej wymarzonej szkoły. Tyle, że ona jest w Ameryce.
- To super. Gratuluje.
Wysiliłam się na uśmiech, a jednak będę sama.
- Ever. Jeśli chcesz, żebym został, to mów.
- Nie. Nie trzeba.
- Poradzisz sobie?
- Tak. Kiedy jedziesz?
- Ja... Ever. Przykro mi. Jutro.
Rick jedzie do Ameryki. Wiem, że powinnam się cieszyć jego szczęściem, ale nie potrafiłam. Will podszedł do nas i zaproponował mi rękę. Bez wahania ją przyjęłam i odeszłam od przyjaciela na krok. Po czym powiedziałam.
- Mam nadzieje, że ci się spodoba w szkole. Życzę ci szczęścia. Powodzenia. Żegnaj...
- Chyba chciałaś powiedzieć do zobaczenia.
- Mam nadzieje, że się jeszcze spotkamy.
Poszłam z Willem na sale. Dziewczyny patrzyły na mnie tak jak by chciały powiedzieć, że Will pomylił się wybierając partnerkę. Elena, Vanessa i Vivien stały ze swoimi partnerami. Rozpoznałam Jonathana i Daniela. Chyba nie ma miejsca, gdzie by mnie zostawili samą.
- Czy panna ze mną zatańczy?
- Oczywiście paniczu Williamie.
Will mówił inaczej niż inni i tak też się zachowywał, ale to mi nie przeszkadzało. Zaprowadził mnie na parkiet. Zaczęła grać melodia,a Will okazał się być doskonałym tancerzem.
- To jest nasz dzień, więc pozwól mi pytać cię o wszystko.
- Pytaj o co chcesz.
- Chcesz tam wrócić?
Rozdział 28 Przygotowania
Ever
Ten dzień miał być wyjątkowy. Perfekcyjny. Jutro Will wraca do nieba. Jest jeszcze dziś. Wstałam dwunastej. Bal miał być o dziewiętnastej. Mimo tego, że miałam dużo czasu, nie wiedziałam w co wsadzić ręce. W końcu wyszło na to, że była siedemnasta, a ja prawie nic nie zrobiłam.
- Kochana. W takim tempie, to balu nie będzie.
W drzwiach od mojego pokoju stała Elena, Vivien i Van.
- Pomożecie?
- Oczywiście.
Elena szukała dla mnie dodatków, Van zabrała się za makijaż, a Vivien za fryzurę.
- Van. Jesteś tu.
- Ja też się z tego ciesze Ever. Dodatkowo ubłagałam Elenę i mogę iść na bal, ale one też tam będą.
Kiedy dziewczyny mnie umalowały spojrzałam na sukienkę. Od dnia kiedy ją kupiłam minęło mało dni, a dla mnie była to wieczność. Van nie wsadziła sukni kupionej w dni wypadku,tylko kremową suknie z ozdobami.
Elena wsadziła miętową sukienkę z ozdobioną górą.
Vivien wsadziła dwukolorową sukienkę, która w odróżnieniu od pozostałych była na jedno ramie.
Elena i Vivien zniknęły, ale Van chciała ze mną porozmawiać.
- Jak ci się w niebie podoba?
- Nie jest źle. We wrześniu idę do akademii aniołów. Will wraca?
- Tak. On kocha swoją prace.
- Vivien powiedziała mi, że ich praca jest trudna, bo ludzie nie zawsze chcą ich słuchać. Jednak Will kocha te prace i chce ją wykonywać...
- A ja nie chce mu w tym stać na drodze.
Kiedy rozmawiałyśmy o Willu przy Elenie, dziewczyna patrzyła na ściany, albo robiła wymuszony uśmiech. W tedy nie wiedziałam czemu.
wtorek, 28 lipca 2015
Rozdział 27 Pozwól sobie pomóc
Rozdział na dziś. Życzcie mi udanego powrotu do Polski.
Ever
Podbiegłam do półki z książkami. Wyciągnęłam bajkę i zaczęłam szukać. Książę ratuje Królewnę.
Znalazłam . Spróbowałam zawołać Willa. Nic z tego wyszło. Sięgnęłam po nożyczki. Nacięłam sobie rękę. Wrzasnęłam z bólu i zawołałam.
- Will! Potrzebuję cię. Chłopak pojawił się obok. Złapał mnie od tyłu.
- Pozwól sobie pomóc.
- Pozwalam.
Oślepił mnie blask. Kiedy otwarłam oczy obok mojego łóżka stało mnóstwo osób. Mama, Will, Elena, Daniel, Vivien i jakiś chłopak.
- Jak się czujesz?
- Lepiej.
- To jest Jonathan. -Elen wskazała na obcego chłopaka o blond włosach. - Pojawiliśmy się tu, gdy zemdlałaś.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze odzyskałam władze nad sobą. Po drugie nie jestem sama. Elena i Will przyszli tu choć zraniłam ich i to mocno. Spytałam cichutko.
- Pani Carstair. Mogłybyśmy porozmawiać w cztery oczy. Wszyscy wyszli. W pokoju zostałam ja i Elen.
- Pani...
- Czy ja tak staro wyglądam? Jestem Elena.
- Więc, Eleno przepraszam.
- Nie wiedziałaś co robisz. Nie usunęliśmy przysięgi do końca. Zło jest w tobie i zaatakuje, gdy będziesz zbyt słaba, by się bronić. Na razie jednak to nie nastąpi. Będę mieć na ciebie oko. Powiedzmy będę twoją anielską koleżanką. Pa Ever. Pozdrowię od ciebie Vanesse.
Zniknęła. Do pokoju wszedł Will. Go trudno mi było przeprosić.
- Will ja...
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo Will mnie pocałował, po chwili rzekł.
- Powiedz tylko, że mnie kochasz.
- Kocham cię.
W końcu zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy. Jutro jest bal. Przez to całe zamieszanie straciłam wiele czasu. Wiele dni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









